W liturgii czytamy Apokalipsę św. Jana. Na dziś autor lekcjonarza przewidział Ap 14, 1-3. 4b-5. Jak łatwo zauważyć, tym razem brzytwą potraktowano fragment wersu 4.
Co tak zgorszyło posoborowego mędrca od liturgii?
ap 14, 1 Potem ujrzałem:
A oto Baranek stojący na górze Syjon,
a z Nim sto czterdzieści cztery tysiące,
mające imię Jego i imię Jego Ojca wypisane na czołach.
2 I usłyszałem z nieba głos jakby głos mnogich wód
i jakby głos wielkiego gromu.
A głos, który usłyszałem, [brzmiał] jak gdyby harfiarze uderzali w swe harfy.
3 I śpiewają jakby pieśń nową przed tronem
i przed czterema Zwierzętami, i przed Starcami:
a nikt tej pieśni nie mógł się nauczyć
prócz stu czterdziestu czterech tysięcy -
wykupionych z ziemi.
4 To ci, którzy z kobietami się nie splamili:
bo są dziewicami;
ci, którzy Barankowi towarzyszą, dokądkolwiek idzie;
ci spośród ludzi zostali wykupieni
na pierwociny dla Boga i dla Baranka,
5 a w ustach ich kłamstwa nie znaleziono:
są nienaganni.
Dziewiczość, to ją wycięto.
Ojcowie Kościoła, szczególnie św.Ambroży i św. Hieronim, komentując tę perykopę, pisali, że za Barankiem - Panem Jezusem można iść na wiele sposobów. Można naśladować Go nauczającego o Królestwie, można podążać za Nim drogą Krzyża i na wiele innych sposobów. Jednak tylko jedna grupa idzie za Nim dokądkolwiek się uda - to ci, którzy naśladują Go w dziewiczości. Ich pieśni, specjalnej pieśni pochwalnej, nie może się nauczyć nikt inny. Dziewiczość dla dziewiczego Oblubieńca jest wyjątkowym skarbem Kościoła, którym według św. Ambrożego cieszyć się będą wszyscy zbawieni.
Lamentujemy w Kościele, że nie ma powołań do wyłącznej służby Bożej. A jednocześnie wstydzimy mówić się o oblubieńczej czystości.