W czytanym 8 grudnia w Liturgii Godzin fragmencie swojej mowy św. Anzelm stwierdza:
Tak więc Bóg jest Ojcem stworzenia, które uczynił, a Maryja Matką
stworzenia odtworzonego. Bóg jest Ojcem ustanowienia wszystkiego, a
Maryja Matką przywrócenia wszystkiemu pierwotnego ładu. Bóg zrodził
Tego, przez którego wszystko się stało, Maryja zaś wydała na świat Tego,
przez którego wszystko zostało zbawione. Bóg zrodził Tego, bez którego w
ogóle nic by się nie stało, a Maryja wydała na świat Tego, bez którego w
ogóle nic nie byłoby dobre.
Moja pobożność Maryjna, przylgnięcie do Niej, bierze swój początek od tego tekstu, a dzisiejsza uroczystość jest mi szczególnie bliska.
Kiedy próbuję wmyśleć się w znaczenie niepokalanego poczęcia, moja wyobraźnia biegnie jednak nie do Nazaretu, a na Drogę Krzyżową. W tradycyjnym nabożeństwie pasyjnym rozważamy moment spotkania umęczonego Chrystusa z Matką. Pan jeszcze nie doszedł na Golgotę, jeszcze nie oddał życia - a już ogląda Pierwszy Owoc swojej Paschy - najczystszą Maryję. Myślę, że w czasie męki Jezusowi nie zostało oszczędzone żadne cierpienie, także to związane z uderzającą pokusą bezsensu i rozpaczy. Spojrzenie na Niepokalaną, zobaczenie w Niej wszystkich, którzy dzięki Jego śmierci i zmartwychwstaniu staną się nieskalani jak Ona, musiało być niesamowicie krzepiące. Fascynuje mnie i koi, wbrew wszelkim pokusom i zniechęceniu, że możliwy jest w nas taki rozkwit świętości.
Maryja staje się Matką stworzenia odtworzonego. Pod jej macierzyńską opieką, mocą zasług Syna,
wszystkie Jej dzieci stają się niepokalane przez przezwyciężenie
grzechu. Pewnie można inaczej, można próbować samemu iść do Boga. Tylko po co, skoro mamy nie tylko najlepszy Wzór, ale Opiekunkę i Matkę pełną Ducha Świętego, kształtującą w nas podobieństwo do Jezusa?
W Jezusie wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i NIESKALANI przed Jego obliczem. (Ef 1, 4a)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz