W polskiej obrzędowości święto Ofiarowania Pańskiego jednoznacznie kojarzymy z Bożym Narodzeniem. Ciągle jeszcze śpiewamy kolędy - choć już zupełnie nie korespondują z liturgią, w wielu kościołach stoją jeszcze szopki. Mi dzisiaj liturgia zapachniała Wielkanocą, pełnym bukietem woni i skojarzeń.
Najpierw samo Ofiarowanie. Maryja i Józef przynieśli Dzieciątko do Świątyni, Łukasz odnotował: według Prawa Mojżeszowego. W Księdze Liczb czytamy: Do Mnie należy wszystko, co jest pierworodne. W dniu, w którym zabijałem wszystko, co było pierworodne w ziemi egipskiej, poświęciłem dla siebie wszystko pierworodne w Izraelu, począwszy od człowieka aż do bydlęcia. Do Mnie należą; Ja jestem Pan. (Lb 3 13). To pierwszy trop paschalny - obrzęd, który wspominamy, wyrasta z Paschy Izraela. Chrystus staje pośród pierworodnych, wybawionych od śmierci i oddanych Bogu.
Zapach drugi - Baranek. Maryja i Józef mieli złożyć ofiarę ubogich, parę synogarlic albo dwa młode gołębie. Jednak Księga Kapłańska wskazywała, że zwyczajną ofiarą w tej sytuacji był baranek, roczne jagnię (takie, jak zabijane w czasie Paschy). Co więc zostało złożone? Ewangelista jest dość lakoniczny, pisze tylko, że mieli złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie. Tłumacząc dosłownie: przyszli aby przedstawić Je Panu (...) i aby złożyć w ofierze (...). Brakuje dopowiedzenia, czy i jaka ofiara została złożona. Można przypuszczać, że Józef, jako pobożny i sprawiedliwy Żyd, dopełnił wymogów Prawa. Jednak Słowo pomija tę informację, jakby w milczeniu wskazując na Innego Baranka, który już jako Niemowlę wchodzi w Ofiarę.
Zapach trzeci, liturgiczny. W modlitwie nad darami eucharystycznymi Kościół woła dzisiaj: Wszechmogący Boże, przyjmij z upodobaniem dary radującego się Kościoła, który zgodnie z Twoją wolą składa Tobie, jako niepokalanego Baranka za życie świata, Twojego Jednorodzonego Syna.
Porusza mnie ta oracja. Jak bardzo jesteśmy ubodzy i bezradni przed Bogiem, nie stać nas nawet na ofiarę najuboższych. Nie mamy niczego, co moglibyśmy oddać Ojcu. Nawet samych siebie nie posiadamy, nie mamy nad sobą kontroli (co raz po raz udowadniamy grzesząc). Jedyne, co możemy oddać Ojcu, to Syn, który sam Siebie ofiarował. Jednocześnie mam tę wstrząsającą świadomość, że nie przynoszę Jezusa jak Maryja do Świątyni, że Ofiara, w której uczestniczę jest owocem Krzyża, wobec którego nie pozostaję niewinna. Składam więc z Kościołem niepokalanego Baranka, ukrywam się w Jego Ofierze i wierzę, że porwana przez Niego wreszcie zdołam także siebie oddać Ojcu.
Najpierw samo Ofiarowanie. Maryja i Józef przynieśli Dzieciątko do Świątyni, Łukasz odnotował: według Prawa Mojżeszowego. W Księdze Liczb czytamy: Do Mnie należy wszystko, co jest pierworodne. W dniu, w którym zabijałem wszystko, co było pierworodne w ziemi egipskiej, poświęciłem dla siebie wszystko pierworodne w Izraelu, począwszy od człowieka aż do bydlęcia. Do Mnie należą; Ja jestem Pan. (Lb 3 13). To pierwszy trop paschalny - obrzęd, który wspominamy, wyrasta z Paschy Izraela. Chrystus staje pośród pierworodnych, wybawionych od śmierci i oddanych Bogu.
Zapach drugi - Baranek. Maryja i Józef mieli złożyć ofiarę ubogich, parę synogarlic albo dwa młode gołębie. Jednak Księga Kapłańska wskazywała, że zwyczajną ofiarą w tej sytuacji był baranek, roczne jagnię (takie, jak zabijane w czasie Paschy). Co więc zostało złożone? Ewangelista jest dość lakoniczny, pisze tylko, że mieli złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie. Tłumacząc dosłownie: przyszli aby przedstawić Je Panu (...) i aby złożyć w ofierze (...). Brakuje dopowiedzenia, czy i jaka ofiara została złożona. Można przypuszczać, że Józef, jako pobożny i sprawiedliwy Żyd, dopełnił wymogów Prawa. Jednak Słowo pomija tę informację, jakby w milczeniu wskazując na Innego Baranka, który już jako Niemowlę wchodzi w Ofiarę.
Zapach trzeci, liturgiczny. W modlitwie nad darami eucharystycznymi Kościół woła dzisiaj: Wszechmogący Boże, przyjmij z upodobaniem dary radującego się Kościoła, który zgodnie z Twoją wolą składa Tobie, jako niepokalanego Baranka za życie świata, Twojego Jednorodzonego Syna.
Porusza mnie ta oracja. Jak bardzo jesteśmy ubodzy i bezradni przed Bogiem, nie stać nas nawet na ofiarę najuboższych. Nie mamy niczego, co moglibyśmy oddać Ojcu. Nawet samych siebie nie posiadamy, nie mamy nad sobą kontroli (co raz po raz udowadniamy grzesząc). Jedyne, co możemy oddać Ojcu, to Syn, który sam Siebie ofiarował. Jednocześnie mam tę wstrząsającą świadomość, że nie przynoszę Jezusa jak Maryja do Świątyni, że Ofiara, w której uczestniczę jest owocem Krzyża, wobec którego nie pozostaję niewinna. Składam więc z Kościołem niepokalanego Baranka, ukrywam się w Jego Ofierze i wierzę, że porwana przez Niego wreszcie zdołam także siebie oddać Ojcu.
Łukasz pisze, że Maryja i Józef mieli przedstawić - gr. parastēsai - Dziecię Panu. Dosłownie mieli Je postawić przy Panu. Poszłam tropem tego słowa, pojawia się ono w identycznej formie jeszcze w paru miejscach Nowego Testamentu. W 2 Kor 11, 2 Poślubiłem was przecież jednemu mężowi, by was przedstawić Chrystusowi jako czystą dziewicę. Potem w Kol 1, 22 Bóg pojednał was w doczesnym Jego ciele przez śmierć, by stawić was jako świętych i nieskalanych i bez zarzutu. Jezus staje przy Ojcu, wtedy w czasie Ofiarowania w Świątyni, i dzisiaj w trakcie Liturgii Eucharystycznej, On jedyny prawdziwie dziewiczy, święty, nieskalany i bez zarzutu, abyśmy mogli w Nim tacy się stać. To także woń paschalna, niosąca obietnicę przejścia i przemiany do najgłębszego oddania Ojcu.
Pośród tych zapachów dyskretnie pojawia się Maryja, Owieczka zanosząca Baranka do Świątyni, pokornie zgadzająca się na Jego Ofiarę. Kiedy myślę o Niej w tej tajemnicy, przypomina mi się spostrzeżenie o. Augustyna Pelanowskiego - kiedy Maryja przyniosła Jezusa do Świątyni, nauczyła się ofiarować Bogu wszystkich, którzy Jej się oddają. Umie to robić najlepiej, przecież sama jest Niepokalana.
Bardzo ładne i ciekawe przemyślenia. Dziękuję.
OdpowiedzUsuń