piątek, 30 października 2020

Nieskazitelni jak gołębie - o aborcji raz jeszcze

Jestem zdecydowanie przeciwna prawu do aborcji. Wierzę w to, co mówi śpiewany dzisiaj w liturgii Psalm 111: Wszystkie Jego przykazania - niezawodne, ustalone na wieku wieków, utworzone z troskliwości i sprawiedliwości (przekład Biblia Pierwszego Kościoła). Nie mam najmniejszych wątpliwości co do tego, że sprawiedliwe prawo państwowe powinno zakazywać aborcji, poza zagrożeniem życia matki oraz aborcję penalizować.

Nie żyjemy jednak w próżni społecznej. Każde działanie niesie swoje konsekwencje, a cnota roztropności domaga się, aby je przewidywać.

Czy przetaczające się przez Polskę protesty zwolenników aborcji były do przewidzenia? Oczywiście. Tak samo do przewidzenia było, że ich żądania pójdą znacznie dalej, niż powrót do poprzedniego status quo. Mimo to część środowisk politycznych wywołała wojnę, w której posłużono się skompromitowanym Trybunałem Konstytucyjnym. Wykonano szarżę, zupełnie nie myśląc, czy możliwe jest wygranie wojny.

Bella premunt hostilia*, śpiewaliśmy dzisiaj na początku adoracji. Jestem przekonana, że wojna, którą teraz mamy, została wywołana w sposób nieprzemyślany, źle rozeznany, a w konsekwencji pozbawiony błogosławieństwa. Jak Izrael, który wychodził do bitew bez Boga i przegrywał.
Nota doktrynalna o niektórych aspektach działalności katolików w życiu politycznym wydana w 2002 roku przez Kongregację Nauki Wiary jasno przedstawia modelowy sposób zachowania się katolickiego parlamentarzysty (czy szerzej: polityka).  
Wolność polityczna nie jest i nie może być oparta na relatywistycznej tezie, że wszystkie wizje dobra człowieka są równie prawdziwe i mają taką samą wartość, ale winna opierać się na fakcie, że wszelka działalność polityczna zmierza zawsze do bardzo konkretnej realizacji prawdziwego dobra człowieka i dobra społecznego w ściśle określonym kontekście historycznym, geograficznym, ekonomicznym, technicznym i kulturowym. (...)
Obowiązuje ich — tak jak każdego katolika — zakaz uczestnictwa w kampaniach propagandowych na rzecz tego rodzaju ustaw, nikomu też nie wolno ich popierać oddając na nie głos. Nie jest to sprzeczne z zasadą, którą sformułował Jan Paweł II w encyklice Evangelium vitae w odniesieniu do sytuacji, gdy nie jest możliwe odrzucenie lub całkowite zniesienie ustawy aborcyjnej już obowiązującej lub poddanej pod głosowanie: w takim przypadku "parlamentarzysta, którego osobisty absolutny sprzeciw wobec przerywania ciąży byłby jasny i znany wszystkim, postąpiłby słusznie, udzielając swego poparcia propozycjom, których celem jest ograniczenie szkodliwości takiej ustawy i zmierzającym w ten sposób do zmniejszenia jej negatywnych skutków na płaszczyźnie kultury i moralności publicznej".  (podkreślenia moje).
 
 
Wynika z tego, że dążąc do zapewnienia pełnej prawnej ochrony życia od poczęcia, należy wziąć pod uwagę zastane warunki społeczne i - roztropnie przewidując - działać ku możliwie maksymalnej w tych warunkach opcji. Działanie wbrew zdrowemu rozsądkowi, badaniom opinii społecznej, na przekór faktom, licząc na cud, nie jest realizacją katolickiej nauki społecznej. Jest za to proszeniem się o katastrofę, właśnie tę, która puka nam do bram.

Chrystus Pan nakazywał, by uczniowie byli nieskazitelni jak gołębie, ale roztropni jak węże (Mt 10, 16), a nie naiwni jak dupy wołowe.
 
 
* fragment hymnu Akwinaty O salutaris Hostia - O zbawcza Hostio, dosłownie: nęka nas wojna nieprzyjazna/wroga.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz