Po czwartkowym wyroku Trybunału Konstytucyjnego środowiska pro life ogłosiły epokowy sukces. Obok fali agresji z lewej strony społeczno-politycznej pojawiła się druga - euforii i tryumfu, zupełnie nieproporcjonalna wobec tego, co faktycznie ma miejsce.
Oczywiście cieszy mnie, że z polskiego systemu prawnego została wyeliminowana haniebna możliwość mordowania chorych dzieci. Tylko...
Trybunał, który wydał wyrok, orzekał w składzie co najmniej wysoce wątpliwym. Środowisko przeciwników aborcji bardzo nie chce o tym pamiętać - ale prawnicy pamiętają. Prawo i Sprawiedliwość dokonując bezprawnych reform TK, pozbawiła ten organ faktycznej możliwości zgodnego z prawem działania. Psucie instytucji demokratycznych ma swoją cenę i konsekwencje. Sądzę, że za parę lat odczujemy je na własnej skórze, między innymi poprzez wzruszenie czwartkowego wyroku.
Mam żal do PiS, że przez 5 lat większości parlamentarnej, własnego rządu i prezydenta, nie zrobił nic w kierunku ustanowienia zakazu aborcji. Wreszcie doczekaliśmy się wyroku TK. Sądzę, że wydanego nieprzypadkowo akurat w czasie fali wzrostowej epidemii Sars-cov2. Uważam, że sprawę aborcji wykorzystano cynicznie, jako przykrywkę nadchodzącej zapaści systemu opieki zdrowotnej, a także krachu budżetowo-gospodarczego. Skutek sam w sobie jest dobry, jednak absmak pozostaje.
Obserwuję reakcję moich znajomych na facebooku. Nie odnoszę się do komentarzy tych deklarujących się jako osoby niewierzące, o jednoznacznie lewicowych poglądach - one są jasne. Zaskoczyła mnie postawa tych, których pamiętam jako członków duszpasterstw akademickich, ruchu oazowego, tych którzy mają ślub kościelny i ochrzcili swoje dzieci. Gros z nich także gardłuje przeciwko derogacji przesłanki eugenicznej.
W wypowiedziach obu grup najczęściej pojawia się argumentacja czysto emocjonalna i utylitarna. Odnoszę wrażenie, że dla mojego pokolenia wyznacznikiem moralności przestało być Objawienie i prawo Boże. Zbyt często, w dużej mierze nieświadomie, jak mantra padają tezy o życiu niegodnym przeżycia (life not worth living Singera), pełne fałszywego współczucia tezy o zmuszaniu do rodzenia dzieci, których życie nie ma wartości i szans.
Moim zdaniem żadna zmiana prawna nie zmieni niczego w rzeczywistości. Owszem, poprawi nam humor - aborcja przestanie być dokonywana w majestacie prawa. Czy przestanie być wykonywana w ogóle? Patrząc na społeczeństwo oraz na możliwości - naiwnym byłoby takie stwierdzenie. Zakupienie środków poronnych to jakieś 15 minut, max. godzina starań w internecie. Także tych wywołujących poronienie dużo później, niż słynne 72 godziny po stosunku. Nie ma realnego sposobu, żeby w 2020 roku, przy istnieniu internetu i swobodzie komunikacyjnej, ograniczyć dostępność do aborcji farmakologicznej. Nawet wyłączenie z obrotu w Polsce środków stricte poronnych nie rozwiąże problemu. Istnieje szereg leków podawanych w innych schorzeniach, które mogą być wykorzystane w celu poronnym. Nie zamierzam podawać nikomu pomysłów, jakie specyfiki i gdzie można zdobyć. Zapewniam, że można - kiedyś przeprowadziłam eksperyment. Zamówienie odpowiedniej dawki leku na grupie chorych na fb zajęło mi mniej niż kwadrans. Wreszcie: awykonalne jest sprawowanie jakiejkolwiek kontroli nad aborcjami wykonywanymi za granicą. Kliniki niemieckie, czeskie, słowackie, czy - w wersji budżetowej - ukraińskie - stoją otworem.
Moim zdaniem zakaz aborcji eugenicznej jest nie do przyjęcia poza chrześcijańską antropologią, bez odwołania się do świętości życia.
Mamy lepsze prawo, hurra. Naród Wybrany miał Najlepsze, bo nadane przez samego Boga. W Pięcioksięgu znajdował się wyraźny zakaz przeprowadzania dzieci przez ogień (Kpł 18, 21; Pwt 18, 10), co eufemistycznie oznacza składanie ofiar z dzieci Molochowi. Wzmiankę o takiej zbrodni znajdujemy w historii króla Achaza (734-728 a.Ch.). Ciekawy zapis znajduje się też w opisie reformy Jozjasza - 2 Krl 22, 10. Jozjasz oczyszczając kraj zniszczył palenisko w Dolinie Ben-Hinnom, gdzie dokonywano ofiar z dzieci. Tekst sugeruje, że nie były to odosobnione przypadki.
Rytuał co do zasady miał zapewnić powodzenie. Bywał zadośćuczynieniem bóstwu, ale często stanowił prośbę o płodność dla ludzi i zwierząt, o sukces w przedsięwzięciu lub urodzaje, o wygraną bitwę. Zabójstwo pierworodnego miało zapewnić liczne potomstwo. (Polecam artykuł ks. Janusza Wilka na ten temat).
Jakie to współczesne! Aborcja chorego dziecka także najczęściej bywa argumentowana niemożnością podjęcia się jego wychowania. Chore, niepełnosprawne dziecko w oczach wielu burzy dobrostan rodzinny, emocjonalny, zawodowy. Wreszcie, w czasach kiedy kobiety coraz później decydują się na macierzyństwo, donoszenie ciąży i urodzenie dziecka z wadą letalną to strata czasu i zasobów organizmu matki. Lepiej, bezpieczniej jest ciążę terminować, z nadzieją na kolejne, zdrowe i idealne dziecko.
Doskonałe Prawo nie powstrzymało Izraela przez składaniem ofiar Molochowi. Wyrok K 1/20 nie powstrzyma pochrześcijańskiego społeczeństwa przed aborcją.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz