poniedziałek, 23 sierpnia 2021

Jak On może...!

 XXI Niedziela Zwykła
Joz 24, 1-2a. 15-17.18b
Ps 34
Ef 5, 21-32
J 6, 55. 60-69

Jak widać po siglach dzisiejsze czytania mszalne po raz kolejny padły ofiarą liturgisty z nożyczkami. Ponieważ uważam, że cenzurowanie Słowa Bożego jest niegodziwe i bez sensu, będę odnosiła się do całych perykop, łącznie z wyciętymi wersami.

U Jana czytamy końcówkę szóstego rozdziału, zakończenie Mowy Eucharystycznej i reakcje słuchających na nią. Osią perykopy jest stwierdzenie Trudna jest to mowa. Kto jej może słuchać. Warto więc przyjrzeć się temu, co tak zbulwersowało słuchaczy.

Etapy narastającego wzburzenia żydów w całym 6 rozdziale są trzy: 

1) wersy 41-42 - Żydzi szemrali przeciwko Niemu, dlatego że powiedział "Ja jestem chlebem, który z nieba zstąpił". I mówili "Czyż to nie Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę my znamy? Jakżeż może on teraz mówić: Z nieba zstąpiłem".
Widać tu pierwsze rozejście się Jezusa ze słuchaczami - On myśli w kategoriach nadprzyrodzonych, oni wyłącznie ziemskich. Konflikt jednak narasta.

2) wers 52 - Jak On może dać nam swoje ciało do jedzenia?
Spożywanie ludzkiego ciała było zupełnie nie do pomyślenia. Spożywanie jakiejkolwiek krwi, nawet zwierzęcej, zabronione przez Torę.

3) wers 60 i 66 - Trudna jest to mowa. Kto jej może słuchać.(...) Od tego czasu wielu jego uczniów odeszło i już z Nim nie chodziło.
Nie może być to reakcja tylko na dwa poprzednie problemy (niebiańskie pochodzenie Jezusa oraz Ciało wydane na pokarm). Nieufność eskalowała, aż do opuszczenia Mistrza, musiał pojawić się jakiś nowy punkt zapalny.

W części od wersu 53 Jezus przedstawia sens Eucharystii, sens spożywania Jego Ciała i picia Krwi: Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie (J 6, 57). Słuchacze zaczynają rozumieć, że Jezus po pierwsze uważa się za posiadającego życie właściwe Bogu (a więc Kogoś równego Mu). Ale to jeszcze nie tak bulwersujące - On mówi, że inni będą mieli udział w takim życiu, a więc w bóstwie Jedynego. To już nie do przyjęcia. Życie w Trójcy przez złączenie z Synem, to staje się zarzewiem buntu żydów. Bóg w ich optyce jest jeden, może i wychodzący do swojego ludu z przymierzem, ale wciąż niedosiężny. Kto zobaczy Boga, musi umrzeć. Jak bardzo trzeba zaufać rabbiemu z Nazaretu, żeby przyjąć prawdę o wspólnocie życia z Bogiem?

Wielu uczniów odchodzi, gr. apelthon eis ta opiso - dosłownie: poszło do tyłu. To ten sam zwrot, którym Jezus powołuje: Pójdź za mną! Tylko oni robią zupełnie inaczej - odwracają się i już z Nim nie chodzą. Jakby przewrotnie powoływali samych siebie.

Przed tym kryzysem stawiani są też apostołowie. Pytanie Czy i wy chcecie odejść? brzmi dla mnie jak jedno z najdramatyczniejszych w Biblii. Krótkie, jak cięcie nożem, zdecydowane, albo-albo. Odpowiedź na pytanie o Eucharystię i życie w Trójcy przez uczestnictwo w niej - jak podstawowy weryfikator pójścia za Chrystusem.
Piotr zrozumiał. W odpowiedzi mówi o słowach życia wiecznego (gr. zoes aioniou)  i o mesjańskiej misji Jezusa (Ty jesteś Świętym Bożym). Życie wieczne to przymiot należny tylko Bogu. To nie życie w jego doczesnym, fizycznym wymiarze, gr. bios. Bardziej życie samo w sobie. Jezus o nim opowiada, a więc ma do niego dostęp - więcej, proponuje jego dostępność dla tych, którzy idą za Nim.

W drugim czytaniu św. Paweł komentuje, przytaczając przykład jedności małżeńskiej: Jesteśmy członkami Jego Ciała.

Najbardziej wzruszająca, najpiękniejsza, fascynująca Tajemnica. Życie niebem, życie życiem wiecznym już tutaj, o ile karmię się Jego Ciałem. Życie w zjednoczeniu z Ojcem, przez Syna, w Duchu Świętym - tu, teraz, kiedy pijąc herbatę piszę ten tekst.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz