Jdt 13, 22-25. 15, 10 (Vlg)
graduał Ps 44, 11-12.14 (Vlg)
Łk 1, 41-50
Liturgia Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w klasycznym rycie rzymskim zestawia ze sobą dwie kobiety: Maryję i jej starotestamentalny typ, Judytę.
Matriarchini Izraela jest mi szczególnie bliska. W jej historii jak w zwierciadle odbija się Matka Jezusa - Niewiasta mężna, chroniąca swój lud. W starej opowieści widać szczegóły, które ewangelie dyskretnie tylko ukazują w życiu Maryi.
Księga Judyty opisuje historię zbrojnego ataku wojsk asyryjskich pod wodzą Holofernesa na Judeę i okoliczne narody. Zgodnie z poleceniem najwyższego kapłana Joakima Izraelczycy powzięli post i modlitwę w intencji ocalenia. Równolegle z nimi rozpoczęto przygotowania do partyzantki w górach, aby nie dopuścić do przedarcia się wroga do Jerozolimy i świątyni. W łańcuchu obronnym znalazła się Betula, której mieszkańcy mieli chronić pobliską przełęcz górską.
W tle hagiograf kreśli konflikt religijny - król asyryjski Nabuchodonozor (tu Biblia mija się nieco z faktografią, ale nie zaburza to duchowego sensu opowieści) rości sobie prawa do tytułu jedynego bóstwa. Izraelici stają więc nie tylko w obronie swojego kraju, ale także w obronie czci Boga Jedynego.
Wobec partyzantki Holofernes podjął jedyną chyba sensowną decyzję - zamiast walki z rozproszonymi w górach, podjął oblężenie Betulii, odcinając ją od źródeł wody.
Nic tak nie obniża morale, jak pragnienie i głód. Jak można się spodziewać, w Betulii wybuchł bunt. Mieszkańcy zaczęli domagać się zawarcia pokoju z najeźdźcą, nawet za cenę niewoli.
W tych okolicznościach poznajemy Judytę, bogatą wdowę, kobietę równie piękną, co bogobojną, oddaną modlitwie i postom. To ona, słysząc składaną przez Ozjasza obietnicę Bożego ocalenia, podjęła ją i wystąpiła najpierw przeciw szemrającym ziomkom. Przypomniała, że od obrony ich małego przyczółka zależy obrona Miasta Świętego - dzięki temu ostudziła nieco plany poddania Betulii... i obiecała, że za jej sprawą Bóg wyzwoli naród. To zapewnienie tak zuchwałe w ustach kobiety, że aż groteskowe - jednak ona złożyła je wiedziona Duchem Bożym i to nadawało jej słowom powagi.
Księga zawiera niesamowitą, pełną skruchy, mocy i bezgranicznego zaufania modlitwę Judyty (Jdt 9). Ściąga ona uwagę Boga, argumentuje przywoływanymi historiami biblijnymi, przypomina Mu Jego wcześniejsze interwencje. Odwołuje się do Bożej sprawiedliwości, zawsze wymierzonej przeciw czyniącym zło. W modlitwie słychać jej wzburzenie, ognistą wręcz żarliwość, momentami Judyta przypomina mi lwicę atakującą w obronie młodych. Jednocześnie mówi: daj mojej ręce wdowiej siłę do tego, co zamierzyłam. Jakby brała Boga pod włos: "jestem tylko wdową, kobietą bez znaczenia, masz okazję zademonstrować, jak jesteś silny, skoro zadziałasz przeze mnie, słabą". Ujmuje mnie ta bezpośredniość.
Modlitwa zostaje wysłuchana. Judyta przedziera się do obozu Holofernesa, udaje dezerterkę, oczarowuje sobą wodza i zostając z nim na noc... odrąbuje mu głowę. Z takim subtelnym trofeum wraca do Betulii. Wrogie wojska uciekają w popłochu, miasteczko oraz kraj zostają uratowane.
W tym miejscu dochodzimy do dzisiejszej lekcji mszalnej zawierającej słowa Ozjasza witającego Judytę:
Pobłogosławił
Cię Pan w mocy swojej, bo przez Cię wniwecz obrócił naszych
nieprzyjaciół. Błogosławionaś Ty, Córko, przez Pana Boga wysokiego nad
wszystkie niewiasty na ziemi. Błogosławiony Pan, który stworzył niebo i
ziemię, który Cię skierował na uderzenie w głowę hetmana nieprzyjaciół
naszych. Bo dziś imię Twe tak wsławił, iż chwała Twa nigdy nie zejdzie z
ust ludzi, którzy pomni będą na wieki mocy Pańskiej. Dla nich to samej
siebie nie szczędziłaś z powodu utrapienia i udręki rodu Twojego, lecz
zapobiegłaś upadkowi przed obliczem Boga naszego. Tyś chwałą Jeruzalem,
Tyś weselem Izraela, Tyś chlubą ludu naszego
Czyli co - Judyta pierwsza feministka? Kobieta, która wpadła na to, że lepiej jest zająć się męskimi sprawami, włożyć symboliczne spodnie i zanegować swoją kobiecość? Ależ nie. Judyta pozostaje w całej historii nader kobieca. Występuje w obronie swoich bliskich, swojej społeczności. Chociaż jest wdową, to bardzo macierzyński rys jej osobowości. Walcząc nie sięga po "męskie" metody, nie mobilizuje wojska, nie zagrzewa innych do walki. Działa metodami, które są jej dostępne - kobiecym urokiem, inteligencją, sprytem, a nade wszystko bezgranicznym zaufaniem Bogu. Nie udaje nikogo kim nie jest - choć paradoksalnie udawanie wykorzystuje w swoim planie.
Ta wiara, że Bóg może poprzez złożone w niej charyzmaty wyzwolić Swoją mocą lud, stała się tworzywem cudu. Cudu, który jest ponadczasowy, bo zmagania z Holofernesem to figura walki duchowej, aż do odrąbania łba Złemu, dzięki współpracy z łaską Bożą.
Maryja, moja Matka w pokusach. Mężna i bezkompromisowa w walce ze Złem. Moja Niepokalana Matka, ucząca świadomości swoich zalet i wad, pokazująca, jak współdziałając z Bogiem wydobyć z nich cud macierzyńskiej troski o Kościół. Maryja, Judyt Wniebowzięta.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz