Kiedy byłam dzieckiem, zawsze miałam problem, kiedy nadchodziły urodziny lub imieniny któregoś z rodziców. Moje zdolności plastyczne wydawały mi się bardzo mizerne, więc tworzenie laurek prędko mnie zniechęcało, a dziecięce oszczędności nie pozwalały na rozmach w temacie prezentów. Pamiętam, że miałam w zwyczaju sępienie drobniaków od drugiego rodzica, na prezent dla tego akurat świętującego.
Na rozpoczęcie Wielkiego Postu czytamy fragment Księgi Joela. Mamy prawdopodobnie ok. 400 rok przed Chrystusem, jest już po niewoli babilońskiej, świątynia została już odnowiona. Jednak odmówiono domowi Boga waszego ofiary pokarmowej i płynnej (Jl 1, 13b). Kiedy los zaczął układać się pomyślnie, natychmiast zapomniano o Bogu. Jego odpowiedź może wydawać się brutalna - plaga szarańczy, susza, pożary. Plony ziemi, cały ludzki dobrobyt, są bezużyteczne, jeśli nie służą budowaniu bliskości ze Stwórcą. Dlatego dla otrzeźwienia Bóg zabiera je Izraelowi. W takim kontekście pada odczytywane dzisiaj proroctwo:
Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, i lament». Rozdzierajcie jednak serca wasze, a nie szaty! Nawróćcie się do Pana, Boga waszego! On bowiem jest litościwy, miłosierny, nieskory do gniewu i bogaty w łaskę, a lituje się nad niedolą. Kto wie? Może znów się zlituje i pozostawi po sobie błogosławieństwo plonów na ofiarę pokarmową i płynną dla Pana, Boga waszego.
Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, i lament». Rozdzierajcie jednak serca wasze, a nie szaty! Nawróćcie się do Pana, Boga waszego! On bowiem jest litościwy, miłosierny, nieskory do gniewu i bogaty w łaskę, a lituje się nad niedolą. Kto wie? Może znów się zlituje i pozostawi po sobie błogosławieństwo plonów na ofiarę pokarmową i płynną dla Pana, Boga waszego.
Porusza mnie stwierdzenie o błogosławieństwie plonów na ofiarę. Do tego ma prowadzić nawrócenie, do zrozumienia, że wszelkie błogosławieństwo, także w wymiarze życiowego powodzenia, ma prowadzić do ofiary dla Boga, czyli do zacieśniania z Nim zażyłości. Inaczej nadaje się tylko do zeżarcia przez szarańczę. Zresztą, szarańcza to nie tylko symbol zniszczenia materialnego. W Apokalipsie ma ona moc kąsania ludzi, tak że będą chcieli umrzeć, ale śmierć od nich ucieknie (Ap 9). Widzę w tym bardzo współczesny obraz, społeczeństwa oderwanego od Boga, kąsanego przez poczucie bezsensu i pustki, zagryzanego przez depresje i uzależnienia.
Wymowne u Joela jest to, że plony na ofiarę mają pochodzić z błogosławieństwa. Dlatego na początku odwołałam się do mojego dziecięcego doświadczenia proszenia rodziców o pieniądze. Wobec Boga jestem jak dzieciak, który nie ma środków do zrobienia Mu prezentu. To, co Mu oddaję, jest tym, co wcześniej otrzymałam. Nie ma w tym miejsca na żadne paraolimpiady ascetyczne, zdrapki wielkopostne czy Drogi Krzyżowe w formie triatlonu. We wszystkim jestem zależna - ale wciąż obdarowana. Wreszcie - Tym, którego oddaję Ojcu w ofierze w Kościele, jest Jego największy Dar - Syn, Jezus Chrystus. Bez przyjęcia tego Daru i tej Ofiary wszystko, co miało mnie żywić i budować, staje się pożywką dla apokaliptycznej szarańczy bezsensu. Bez odwołania do nich, każda praktyka pokutna staje się popisem pychy i złudnej wiary w swoje umiejętności.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz