piątek, 30 października 2020

Wyrok K 1/20 - co zmienia a czego nie. Kilka słów do ludności nieprawniczej.

 Obiecałam paru osobom, że napiszę "po ludzku" co w polskim systemie prawnym zmienia wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji eugenicznej Spróbuję pisać możliwie jasno, bez prawniczego żargonu , a przy tym precyzyjnie. Niestety język prawny jest językiem mocno technicznym, więc zmiana formy na przystępniejszą siłą rzeczy może spowodować pewne uproszczenia. Braci po fachu proszę o niezgrzytanie zębami, pozostałych Czytelników o pytania, jeśli coś będzie niejasne. 

Nie będę odnosiła się do uzasadnienia wyroku, ponieważ pisemne uzasadnienie nie zostało jeszcze opublikowane.

Na początek zerknijmy na treść ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach przerywania ciąży (popularnie zwanej "aborcyjną"). Kluczowy jest jeden artykuł, i to nim zajmował się TK:

Art. 4a 1.
Przerwanie ciąży może być dokonane wyłącznie przez lekarza, w przypadku gdy:
1)
ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej,
2)
badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu,
3)
zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego,
4)    (utracił moc)*.

 

Za niekonstytucyjną została w ostatnim wyroku przesłanka z punktu 2, czyli duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Co ważne, aby dokonać aborcji wystarczyło "duże prawdopodobieństwo", ale ustawodawca w żaden sposób nie precyzował, co to znaczy. To, w powiązaniu z pozostałymi znamionami, które także nie są terminami medycznymi, pozwalało na stosunkowo szeroką i swobodną interpretację przepisu przez lekarzy. Na pewno nie chodziło w nim tylko o wady letalne (te prowadzące do śmierci dziecka w trakcie lub niedługo po porodzie). Jednak granica nie była określona. Czy brak kończyny to już ciężkie upośledzenie? A brak palców? Jednego palca? Nie da się wyliczyć w ustawie wszystkich chorób, to jasne. Jednak katalog przesłanek był wybitnie nieostry.

Co więc z "piekłem kobiet" i "zmuszaniem do donoszenia ciąży zagrażającej życiu"? Ta przesłanka aborcji pozostała nieruszona. Nie była w ogóle przedmiotem badania TK. W dalszym ciągu jeśli ciąża zagraża życiu lub zdrowiu kobiety, można ją w majestacie prawa przerwać.
Tu pojawia się kwestia cięży z letalnym uszkodzeniem płodu. Według mojej wiedzy medycznej (jeśli wśród Czytelników jest lekarz, proszę o weryfikację tezy) część takich ciąż przebiega w na tyle patologiczny sposób, że istotnie stanowi zagrożenie zdrowia lub życia matki. Taką ciążę w dalszym ciągu, zgodnie z polskim prawem, można zakończyć aborcją. Nie wiem, skąd wzięło się obecne w przestrzeni publicznej przekonanie, że wyrok TK to zmienił.
Inna sprawa, że samo kryterium zagrożenia zdrowia matki jest nader nieostre. Czymś zupełnie innym gatunkowo jest ryzyko kardiomiopatii ciążowej albo rzucawki* a ciążowa zgaga, która też jest jakimś rozstrojem zdrowia. Trywializuję i sprowadzam do absurdu, jednak nie do końca. Czy ryzyko pogorszenia wzroku jest wystarczającą przesłanką? No właśnie...

Wyrok TK w sprawie K 1/20 wejdzie w życie i odniesie skutek w postaci uchylenia art. 4a ust. 1 pkt. 2 z dniem opublikowania go w Dzienniku Ustaw przez Marszałka Sejmu. Do tego nie jest potrzebne żadne dodatkowe głosowanie w Sejmie i Senacie. Brak publikacji wyroku przez Marszałka jest deliktem konstytucyjnym i w cywilizowanym państwie byłoby przedmiotem oskarżenia przed Trybunałem Stanu.

Jeszcze odnośnie projektu kolejnej zmiany ustawy aborcyjnej wniesionego przez Prezydenta Andrzeja Dudę. Nie opublikowano jeszcze samego projektu, nie znamy uzasadnienia wyroku TK. Nie odważę się stwierdzić, jak się jedno ma do drugiego.

 

* poprawka, bo gdy się wchodzi nie na swoje poletko, błędy pojawiają się gęsto. Obie wskazane przeze mnie przypadłości dotyczą zasadniczo trzeciego trymestru, więc okresu, kiedy dziecko ma szansę na przeżycie poza organizmem matki. W takim przypadku, zgodnie z orzecznictwem, nie można dokonać aborcji, a jedynie przeprowadzić przedwczesny poród ze wskazań medycznych.

 

Nieskazitelni jak gołębie - o aborcji raz jeszcze

Jestem zdecydowanie przeciwna prawu do aborcji. Wierzę w to, co mówi śpiewany dzisiaj w liturgii Psalm 111: Wszystkie Jego przykazania - niezawodne, ustalone na wieku wieków, utworzone z troskliwości i sprawiedliwości (przekład Biblia Pierwszego Kościoła). Nie mam najmniejszych wątpliwości co do tego, że sprawiedliwe prawo państwowe powinno zakazywać aborcji, poza zagrożeniem życia matki oraz aborcję penalizować.

Nie żyjemy jednak w próżni społecznej. Każde działanie niesie swoje konsekwencje, a cnota roztropności domaga się, aby je przewidywać.

Czy przetaczające się przez Polskę protesty zwolenników aborcji były do przewidzenia? Oczywiście. Tak samo do przewidzenia było, że ich żądania pójdą znacznie dalej, niż powrót do poprzedniego status quo. Mimo to część środowisk politycznych wywołała wojnę, w której posłużono się skompromitowanym Trybunałem Konstytucyjnym. Wykonano szarżę, zupełnie nie myśląc, czy możliwe jest wygranie wojny.

Bella premunt hostilia*, śpiewaliśmy dzisiaj na początku adoracji. Jestem przekonana, że wojna, którą teraz mamy, została wywołana w sposób nieprzemyślany, źle rozeznany, a w konsekwencji pozbawiony błogosławieństwa. Jak Izrael, który wychodził do bitew bez Boga i przegrywał.
Nota doktrynalna o niektórych aspektach działalności katolików w życiu politycznym wydana w 2002 roku przez Kongregację Nauki Wiary jasno przedstawia modelowy sposób zachowania się katolickiego parlamentarzysty (czy szerzej: polityka).  
Wolność polityczna nie jest i nie może być oparta na relatywistycznej tezie, że wszystkie wizje dobra człowieka są równie prawdziwe i mają taką samą wartość, ale winna opierać się na fakcie, że wszelka działalność polityczna zmierza zawsze do bardzo konkretnej realizacji prawdziwego dobra człowieka i dobra społecznego w ściśle określonym kontekście historycznym, geograficznym, ekonomicznym, technicznym i kulturowym. (...)
Obowiązuje ich — tak jak każdego katolika — zakaz uczestnictwa w kampaniach propagandowych na rzecz tego rodzaju ustaw, nikomu też nie wolno ich popierać oddając na nie głos. Nie jest to sprzeczne z zasadą, którą sformułował Jan Paweł II w encyklice Evangelium vitae w odniesieniu do sytuacji, gdy nie jest możliwe odrzucenie lub całkowite zniesienie ustawy aborcyjnej już obowiązującej lub poddanej pod głosowanie: w takim przypadku "parlamentarzysta, którego osobisty absolutny sprzeciw wobec przerywania ciąży byłby jasny i znany wszystkim, postąpiłby słusznie, udzielając swego poparcia propozycjom, których celem jest ograniczenie szkodliwości takiej ustawy i zmierzającym w ten sposób do zmniejszenia jej negatywnych skutków na płaszczyźnie kultury i moralności publicznej".  (podkreślenia moje).
 
 
Wynika z tego, że dążąc do zapewnienia pełnej prawnej ochrony życia od poczęcia, należy wziąć pod uwagę zastane warunki społeczne i - roztropnie przewidując - działać ku możliwie maksymalnej w tych warunkach opcji. Działanie wbrew zdrowemu rozsądkowi, badaniom opinii społecznej, na przekór faktom, licząc na cud, nie jest realizacją katolickiej nauki społecznej. Jest za to proszeniem się o katastrofę, właśnie tę, która puka nam do bram.

Chrystus Pan nakazywał, by uczniowie byli nieskazitelni jak gołębie, ale roztropni jak węże (Mt 10, 16), a nie naiwni jak dupy wołowe.
 
 
* fragment hymnu Akwinaty O salutaris Hostia - O zbawcza Hostio, dosłownie: nęka nas wojna nieprzyjazna/wroga.



sobota, 24 października 2020

Łyżka dziegciu. O wyroku K 1/20.


Po czwartkowym wyroku Trybunału Konstytucyjnego środowiska pro life ogłosiły epokowy sukces. Obok fali agresji z lewej strony społeczno-politycznej pojawiła się druga - euforii i tryumfu, zupełnie nieproporcjonalna wobec tego, co faktycznie ma miejsce.

Oczywiście cieszy mnie, że z polskiego systemu prawnego została wyeliminowana haniebna możliwość mordowania chorych dzieci. Tylko...

Trybunał, który wydał wyrok, orzekał w składzie co najmniej wysoce wątpliwym. Środowisko przeciwników aborcji bardzo nie chce o tym pamiętać - ale prawnicy pamiętają. Prawo i Sprawiedliwość dokonując bezprawnych reform TK, pozbawiła ten organ faktycznej możliwości zgodnego z prawem działania. Psucie instytucji demokratycznych ma swoją cenę i konsekwencje. Sądzę, że za parę lat odczujemy je na własnej skórze, między innymi poprzez wzruszenie czwartkowego wyroku.
Mam żal do PiS, że przez 5 lat większości parlamentarnej, własnego rządu i prezydenta, nie zrobił nic w kierunku ustanowienia zakazu aborcji. Wreszcie doczekaliśmy się wyroku TK. Sądzę, że wydanego nieprzypadkowo akurat w czasie fali wzrostowej epidemii Sars-cov2. Uważam, że sprawę aborcji wykorzystano cynicznie, jako przykrywkę nadchodzącej zapaści systemu opieki zdrowotnej, a także krachu budżetowo-gospodarczego. Skutek sam w sobie jest dobry, jednak absmak pozostaje. 

Obserwuję reakcję moich znajomych na facebooku. Nie odnoszę się do komentarzy tych deklarujących się jako osoby niewierzące, o jednoznacznie lewicowych poglądach - one są jasne. Zaskoczyła mnie postawa tych, których pamiętam jako członków duszpasterstw akademickich, ruchu oazowego, tych którzy mają ślub kościelny i ochrzcili swoje dzieci. Gros z nich także gardłuje przeciwko derogacji przesłanki eugenicznej.
W wypowiedziach obu grup najczęściej pojawia się argumentacja czysto emocjonalna i utylitarna. Odnoszę wrażenie, że dla mojego pokolenia wyznacznikiem moralności przestało być Objawienie i prawo Boże. Zbyt często, w dużej mierze nieświadomie, jak mantra padają tezy o życiu niegodnym przeżycia (life not worth living Singera), pełne fałszywego współczucia tezy o zmuszaniu do rodzenia dzieci, których życie nie ma wartości i szans.

Moim zdaniem żadna zmiana prawna nie zmieni niczego w rzeczywistości. Owszem, poprawi nam humor - aborcja przestanie być dokonywana w majestacie prawa. Czy przestanie być wykonywana w ogóle? Patrząc na społeczeństwo oraz na możliwości - naiwnym byłoby takie stwierdzenie. Zakupienie środków poronnych to jakieś 15 minut, max. godzina starań w internecie. Także tych wywołujących poronienie dużo później, niż słynne 72 godziny po stosunku. Nie ma realnego sposobu, żeby w 2020 roku, przy istnieniu internetu i swobodzie komunikacyjnej, ograniczyć dostępność do aborcji farmakologicznej. Nawet wyłączenie z obrotu w Polsce środków stricte poronnych nie rozwiąże problemu. Istnieje szereg leków podawanych w innych schorzeniach, które mogą być wykorzystane w celu poronnym. Nie zamierzam podawać nikomu pomysłów, jakie specyfiki i gdzie można zdobyć. Zapewniam, że można - kiedyś przeprowadziłam eksperyment. Zamówienie odpowiedniej dawki leku na grupie chorych na fb zajęło mi mniej niż kwadrans. Wreszcie: awykonalne jest sprawowanie jakiejkolwiek kontroli nad aborcjami wykonywanymi za granicą. Kliniki niemieckie, czeskie, słowackie, czy - w wersji budżetowej - ukraińskie - stoją otworem.

Moim zdaniem zakaz aborcji eugenicznej jest nie do przyjęcia poza chrześcijańską antropologią, bez odwołania się do świętości życia.
 

Mamy lepsze prawo, hurra. Naród Wybrany miał Najlepsze, bo nadane przez samego Boga.  W Pięcioksięgu znajdował się wyraźny zakaz przeprowadzania dzieci przez ogień (Kpł 18, 21; Pwt 18, 10), co eufemistycznie oznacza składanie ofiar z dzieci Molochowi. Wzmiankę o takiej zbrodni znajdujemy w historii króla Achaza (734-728 a.Ch.). Ciekawy zapis znajduje się też w opisie reformy Jozjasza - 2 Krl 22, 10. Jozjasz oczyszczając kraj zniszczył palenisko w Dolinie Ben-Hinnom, gdzie dokonywano ofiar z dzieci. Tekst sugeruje, że nie były to odosobnione przypadki.
Rytuał co do zasady miał zapewnić powodzenie. Bywał zadośćuczynieniem bóstwu, ale często stanowił prośbę o płodność dla ludzi i zwierząt, o sukces w przedsięwzięciu lub urodzaje, o wygraną bitwę. Zabójstwo pierworodnego miało zapewnić liczne potomstwo. (Polecam artykuł ks. Janusza Wilka na ten temat).
Jakie to współczesne! Aborcja chorego dziecka także najczęściej bywa argumentowana niemożnością podjęcia się jego wychowania. Chore, niepełnosprawne dziecko w oczach wielu burzy dobrostan rodzinny, emocjonalny, zawodowy. Wreszcie, w czasach kiedy kobiety coraz później decydują się na macierzyństwo, donoszenie ciąży i urodzenie dziecka z wadą letalną to strata czasu i zasobów organizmu matki. Lepiej, bezpieczniej jest ciążę terminować, z nadzieją na kolejne, zdrowe i idealne dziecko.

Doskonałe Prawo nie powstrzymało Izraela przez składaniem ofiar Molochowi. Wyrok K 1/20 nie powstrzyma pochrześcijańskiego społeczeństwa przed aborcją.



czwartek, 15 października 2020

Różaniec. Tajemnice Światła.

 Kolejna porcja rozważań różańcowych przygotowanych na parafialne nabożeństwo. Tym razem całość oparta jest na tekstach papieża Benedykta XVI.

  1. Chrzest Pana Jezusa w Jordanie


Z Listu do Efezjan: W Jezusie Chrystusie Ojciec wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów poprzez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swej woli.


Zstępując w wody Jordanu stałeś się, Jezu, solidarny z nami, jako ludźmi obciążonymi winą, lecz pragnącymi sprawiedliwości. Podarowałeś nam Twoje „tak” wobec woli Bogu, Twoje bezgraniczne posłuszeństwo i zjednoczenie z Ojcem. W zamian zająłeś nasze miejsce, biorąc na Siebie ciężar naszych grzechów.

Dzięki temu, poprzez Chrzest ukrywając nasze życie w Tobie, stajemy się dziećmi Ojca Niebieskiego i już teraz możemy żyć życiem Trójcy Najświętszej.


Razem z Maryją, pierwszą spośród wybranych, uwielbiamy Cię za łaskę Chrztu Świętego i prosimy: ukryj nas w łonie Maryi, abyśmy w pełni dojrzali do świętości.



  1. Objawienie na weselu w Kanie Galilejskiej


Z Listu do Galatów: Poślubiłem was przecież jednemu mężowi, by was przedstawić Chrystusowi jako czystą dziewicę.


Przez cud Kany Galilejskiej, Jezu, nie tylko przemieniłeś wodę w wino. Ludzkie wesele zostało tam przekształcone w obraz Boskich godów, na które Ojciec zaprasza nas za Twoim pośrednictwem. Nad-obfitość wina w Kanie obrazuje nam pełnię dobra, którą nam przygotowałeś. Gody stają się obrazem tej chwili, w której Twoja miłość, Jezu, sięgnie granic ostatecznych, oddania się za nas na zawsze, w zranionym Ciele. Kana Galilejska staje się wstępem do Godziny Krzyża, z której bierze początek Sakrament Ciała i Krwi, w którym składasz się w nasze ręce i w nasze serca. To prawdziwe zaślubiny, prawdziwe zjednoczenie!


Razem z Maryją, Matką czuwającą nad zaślubionym Tobie Kościołem, prosimy o dar rozpoznawania Ciebie i chwili, w której chcesz działać w naszym życiu.

 

 

  1. Głoszenie Ewangelii o królestwie Bożym i wzywanie do nawrócenia


Z Ewangelii św. Łukasza: Królestwo Boże nie przyjdzie w sposób dostrzegalny; i nie powiedzą: "Oto tu jest" albo "tam". Oto bowiem królestwo Boże pośród was jest.


Bliskość, a nawet obecność, bezpośrednia, doświadczalna dla nas, królestwa Bożego – ty Ty sam, Jezu. Ty, stojący wśród nas, jesteś królestwem Bożym. Ono przychodzi do nas w Twojej obecności i w Twoim działaniu w nas. Dostrzegamy je nie tylko jako odległą obietnicę, kiedyś, w niebie – ale rzeczywistość przeżywaną już teraz. Królujesz już teraz, bez władzy świeckiej, przez miłość, którą rozlewasz w Kościele. Twoje królestwo wzrasta w nas jak ziarnko, umacniane zawsze, kiedy przyjmujemy łaskę nawrócenia.


Razem z Maryją, Matką Kościoła, prosimy Cię o łaskę wzrostu Twojego królestwa poprzez miłość braterską między nami.


 

  1. Przemienienie Pana Jezusa


Z Listu do Kolosan: Niech potęga Jego chwały w pełni umacnia was we wszelkiej cierpliwości i stałości.


Twoje przemienienie, Jezu, dokonuje się na modlitwie, w rozmowie z Ojcem. Wtedy ujawnia się wobec uczniów przenikanie się Twojego bycia z Bogiem, które staje się czystym światłem. W jedności z Ojcem ukazujesz się jako Światłość ze Światłości. Inaczej niż Mojżesz, który po spotkaniu z Bogiem promieniował światłem przyjętym od Boga – Ty nie tylko otrzymujesz Boże światło, ale sam nim jesteś.

W tym świetle toczy się rozmowa o Twojej Męce. Mojżesz i Eliasz mówią o niej, ale poprzez to, że rozmawiają z Tobą Przemienionym, uwidacznia się, że ta Męka przynosi ocalenie; że cała przeniknięta jest chwałą Bożą, że Męka zostaje przemieniona w światło, wolność, radość.

Razem z Maryją, wpatrującą się w Twoje jaśniejące chwałą Oblicze, prosimy o łaskę umocnienia i stałości przy Tobie w chwilach naszego krzyża.


  1. Ustanowienie Eucharystii


Z Ewangelii św. Jana: Nikt mi życia nie odbiera, lecz Ja sam z siebie je oddaję.


Za chwilę, na Krzyżu, Twoje życie, Jezu, ma zostać odebrane. Ty jednak wyprzedzasz wydarzenia Męki i już teraz sam z siebie oddajesz nam Twoje życie. Jesteś w tym całkowicie wolny, nikt nie przymusza Cię do tego gestu największej miłości. W tej wolności oddajesz nam Siebie i zapraszasz do życia Twoim życiem, w Twoim posłuszeństwie woli Ojca.

Przez zjednoczenie Komunii Twojego Ciała i Krwi, wchodzimy w Twoje działanie jako Człowieka wobec Boga, w Nowe Przymierze z Ojcem. W Komunii z Tobą stajemy się wolni i posłuszni Bogu Ojcu Twoim posłuszeństwem, stajemy się zdolni do miłosnej odpowiedzi Bogu Twoimi siłami, łaską, którą zdobyłeś dla nas na Krzyżu. Odtąd całemu brudnemu przepływowi zła w naszych sercach przeciwstawia się w nas Twoje synowskie posłuszeństwo, w którym cierpiałeś jako Bóg, którego posłuszeństwo jest z tego tytułu nieskończenie większe niż narastająca w świecie fala zła.


Razem z Maryją, najściślej zjednoczoną z Tobą i posłuszną Ojcu, prosimy Cię o świętą tęsknotę za Komunią Świętą.


środa, 7 października 2020

Kawa, herbata, płaszczyk?

Tytułowe powiedzenie to żart moich znajomych, hasło do zakończenia przeciągającego się spotkania. Spokojnie, zwykle pada ze strony gości, nie gospodarza. Co jednak, kiedy gospodarz przyjmuje gości ze staropolskim "Gość w dom, Bóg wie, kiedy wyjdzie"  w sercu?

Z taką postawą kojarzy mi się dzisiejsza Ewangelia. Marta, Maria, Jezus. Łukasz zanotował, że Marta uwijała się, gr. periespato przy posłudze, co spotkało się z - delikatnie mówiąc - umiarkowanym entuzjazmem Pana Jezusa.
Periespato nie pojawia się więcej w Nowym Testamencie. W Starym, w Septuagincie, owszem, głównie u Koheleta.
Koh 1, 13 b - To przykre zajęcie dał Bóg synom ludzkim, by się nim trudzili. 
Koh 3, 10 - Przyjrzałem się pracy, jaką Bóg obarczył ludzi, by się nią trudzili. 

Z jednej strony trudno dziwić się utrudzonej Marcie. Nakarmienie Jezusa z grupą apostołów to spory wysiłek. Nikt jednak nie lubi być przyjmowany bez życzliwości, przez gderającą panią domu.

Kiedy słuchałam dzisiaj Ewangelii, przypomniała mi się myśl o. Augustyna Pelanowskiego.Pytał kiedyś: czy Boga nie męczą nasze modlitwy, odmawiane ze zmęczeniem i zniechęceniem, odmawiane, jak odmawia urzędnik pomocy petentowi.

Maria, usiadłszy u stóp Pana, słuchała Jego słowa. Usiadłszy, przysiadłszy obok, gr. parakathisasa, pojawia się w Biblii tylko raz. Wielu jest zmęczonych "obowiązkami" wobec Boga. Siedzenie u Jego stóp to prawdziwy unikat1

piątek, 2 października 2020

Różaniec, część bolesna

Zostałam poproszona o przygotowanie krótkich rozważań, do wykorzystania w trakcie nabożeństwa. Publikuję je tutaj, może jeszcze komuś się przydadzą :)



  1. Modlitwa w Ogrójcu

Jezu, Twoja modlitwa w Ogrodzie Oliwnym jest modlitwą o Eden dla mnie. Trwałeś w paraliżującym lęku przed męką, odpierałeś ataki ciemności, aby dać mi łaskę odparcia pokus szatana, który w ogrodzie rajskim skusił Ewę. Twoje odrzucenie przez śpiących uczniów przynosi mi nagrodę bycia przyjętym przez Ojca Niebieskiego.
Razem z Maryją, zawsze mężnie opierającą się pokusom, prosimy o łaskę wytrwania przy Tobie w chwilach próby.

  1. Biczowanie

Po pierwszym grzechu ludzie ukryli się przed Bogiem ze wstydu. Później Ojciec okrył ich wstyd ubraniem ze skór. Ty, Jezu, stajesz nagi, przywiązany do słupa, wystawiasz swoje plecy na biczowanie. Prorok Izajasz pisał: spadła na Niego chłosta zbawienna dla nas. Jakbyś chciał nas osłonić Twoim Ciałem przed bolesnymi konsekwencjami naszych grzechów.
Razem z Maryją, czule troszczącą się o Twoje Ciało, prosimy o szczerą cześć wobec Eucharystii.

  1. Cierniem ukoronowanie
Wśród konsekwencji grzechu Bóg zapowiedział, że odtąd ziemia będzie rodziła ciernie zamiast pokarmu. Te ciernie przyjąłeś, Jezu, jako bolesną koronę, dając nam w zamian najczystszy Pokarm Eucharystii.
Razem z Maryją, noszącą Cię pod swoim sercem, prosimy o gorliwość w przyjmowaniu Komunii Świętej.

  1. Droga krzyżowa

Kiedy Adam i Ewa zostali wygnani z raju, Bóg postawił cherubów z mieczami, aby strzegli drogi do Drzewa Życia. Ty, Jezu, biorąc Krzyż, dałeś nam nowe Drzewo Życia, do którego dostępu już nic nam nie blokuje.
Razem z Maryją, wiernie idącą za Tobą drogą na Golgotę, prosimy o nadzieję na nowe życie, podarowane nam przez Twoją mękę.

  1. Śmierć na krzyżu

Kiedy umarłeś na Krzyżu, jeden z żołnierzy włócznią przebił Ci bok. Wypłynęły z niego krew i woda, w których widzimy symbole Chrztu i Eucharystii. Rodzi się z nich Kościół – tak jak Ewa została zrodzona z boku śpiącego Adama.
Razem z Maryją, pierwszą Odkupioną przez Twoją krew przelaną na Krzyżu, prosimy, abyśmy zawsze zachowywali łaskę uświęcająca podarowaną nam na Chrzcie Świętym.

niedziela, 20 września 2020

Wmyślenie się w Boga

Iz 55, 6-9
Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami – mówi Pan.
Mt 20, 1-16
«Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy.
Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: „Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił.
Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?” Odpowiedzieli mu: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy”.
A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: „Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych”. Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze.
Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzy znosiliśmy ciężar dnia i spiekotę”. Na to odrzekł jednemu z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czyż nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi».
Dźwięczy mi w uszach Weź, co twoje, i odejdź. Robotnicy pierwszej godziny dostali należne im ze sprawiedliwości wynagrodzenie, ale zostali pozbawieni tego, co najważniejsze - dostępu do domu Pana, do Jego bliskości.
Ci najpilniejsi, pracowali od bladego świtu. Nie rozpoznali jednak intencji Gospodarza, nie potrafili wczuć się w Niego. Musieli odejść.
Najważniejsze, to mieć jedno serce z Bogiem. Tak Go poznać, żeby wczuwać się w Jego pragnienia, w Jego zamiary. Nawet jako robotnik powołany tuż przed końcem pracy - ale znający Pana Winnicy, nieobojętny wobec Niego.
Tak poznać Boga, żeby wreszcie zrozumieć, że zbliża mnie do Niego Jego miłosierdzie, a nie pobożne odrabianie modlitewnej szychty.

niedziela, 13 września 2020

Miriady talentów

 Mt 18, 21-35

W czytanej dzisiaj w liturgii przypowieści o nielitościwym dłużniku zwróciło moją uwagę kilka szczegółów. 
Pierwszy to wysokość długu. W polskich tłumaczeniach występuje tu kwota dziesięć tysięcy talentów. W oryginale mamy myrion talenton - miriady talentów. Sam talent to sześć tysięcy denarów. Denar to tyle, co standardowe wynagrodzenie za dniówkę niewykwalifikowanego robotnika w czasach Jezusa. Wynika z tego, że jeden (!) talent to zarobek za jakieś 25 lat pracy. A Biblia mówi o dziesiątkach tysięcy talentów - nie ma sensu porównywanie tego z PKB Chin ani USA, to kwota zhiperbolizowana, oznaczająca niewyobrażalne pieniądze, niemożliwe do oddania nawet w zamian za cały świat. Kontrastuje z tym dług współsługi, zupełnie zwyczajny - sto denarów to kwota mieszcząca się jeszcze w skali dzisiejszej pożyczki konsumpcyjnej.

Drugi motyw to urażona duma nielitościwego dłużnika. Nie widać tego w tekście Biblii Tysiąclecia, ale pierwszy dłużnik dosłownie upada panu do stóp i oddaje mu pokłon (gr. proskynei) - wykonuje gest należny tylko władcy lub Bogu. Dłużnik - współsługa jedynie pada do nóg, ewangelista pomija oddanie pokłonu. Nielitościwy dłużnik nie mógł poczuć się jak pan, proszący kolega nie połechtał tej części jego ego, która pragnęła poczuć się jak wszechwładne bóstwo.

Zastanawia też, po co właściwie sługa chciał odzyskać swój dług. Oczywiście, najprostszą odpowiedzią jest zwykła chciwość. Może jednak chciał zdobyć pieniądze, aby choć w odrobinie spłacić ten - już darowany - dług wobec pana. Przyjęcie, uwierzenie w odpuszczenie grzechu bywa przecież najtrudniejszą częścią spowiedzi. Mam na myśli nie tylko formalne przyjęcie rozgrzeszenia, ale doświadczenie spotkania mojej skruchy z miłością Boga. Takie doświadczenie, które uwalnia od potrzeby zasłużenia na miłość i udowadniania, że mogę nieskończony dług Krwi Jezusa samodzielnie spłacić.
Takie zaimpregnowane na miłosierdzie "nawrócenie" kończy się jak w przypowieści duszeniem innych za każdą zauważoną niedoskonałość. Przecież skoro ja tak bardzo staram się oddać dług wobec Boga, to jak inni śmią być omylni i słabi, jak mogą nie chcieć napinać moralnych mięśni na moją miarę? 
Nie mam na myśli tego, że zadośćuczynienie i skrucha są niepotrzebne. One są konieczne i to w wymiarze szerszym niż symboliczna pokuta nakładana przy spowiedzi. Jednak nigdy nie będą stanowiły "wyrównania rachunków" z Bogiem, mogą jedynie być wyrazem odpowiedzi na Jego nieskończoną miłość.

Ratuje przed tym tylko oddanie się Bogu z ufnością. Skoro należę do Niego, nie muszę spłacać żadnych długów, nie muszę targować się z Nim o moje życie, o niezależność jak o małego denara.
I jeszcze jedno - dłużnik nie zauważył, że pan ulitował się nad nim. Z logiki zasługiwania na miłość wyzwala adoracja, zobaczenie, jak Bóg lituje się nade mną, jak poruszają Mu się wnętrzności, jak ściska Mu się serce - bo tak tłumaczy się splagnistheis, którym Mateusz określa ulitowanie się.

sobota, 22 sierpnia 2020

Znajdź różnice

1 Krl 13 Kiedy tylko Eliasz go usłyszał, zasłoniwszy twarz płaszczem, wyszedł i stanął przy wejściu do groty. A wtedy rozległ się głos mówiący do niego: «Co ty tu robisz, Eliaszu?» 14 Eliasz zaś odpowiedział: «Żarliwością rozpaliłem się o chwałę Pana, Boga Zastępów, gdyż Izraelici opuścili Twoje przymierze, rozwalili Twoje ołtarze i Twoich proroków zabili mieczem. Tak że ja sam tylko zostałem, a oni godzą jeszcze i na moje życie».

Ez 3, 17 «Synu człowieczy, ustanowiłem cię stróżem nad pokoleniami izraelskimi. Gdy usłyszysz słowo z ust moich, upomnisz ich w moim imieniu. 18 Jeśli powiem bezbożnemu: Z pewnością umrzesz, a ty go nie upomnisz, aby go odwieść od jego bezbożnej drogi i ocalić mu życie, to bezbożny ów umrze z powodu swego grzechu, natomiast Ja ciebie uczynię odpowiedzialnym za jego krew.

Mt 14, 3 Herod bowiem kazał pochwycić Jana i związanego wtrącić do więzienia, z powodu Herodiady, żony brata jego, Filipa. 4 Jan bowiem upominał go: «Nie wolno ci jej trzymać». 5 Chętnie też byłby go zgładził, bał się jednak ludu, ponieważ miano go za proroka.



sobota, 15 sierpnia 2020

Wołanie

Tak się złożyło, że w tym roku Uroczystość Wniebowzięcia Maryi wypada w sobotę. A po sobocie jest niedziela. Złożyły się więc "dwie niedziele" w kupie. Co sprytniejsi na gruncie kan. 1248 uznającego uczestnictwo w Mszy św. wieczorem dnia poprzedniego za wypełniające niedzielny obowiązek. Ha! Jakaż oszczędność czasu i drobnych na tacę.

Przypomniało mi się genialna myśl ś+p bpa Wacława Świerzawskiego:
Krew Chrystusa woła głośniej aniżeli krew Abla sprawiedliwego (por. Hbr 12, 24). Ludzie nie przychodziliby do kościoła, gdyby na ołtarzu dokonywałby się tylko symboliczny obrzęd z chlebem i winem. Wiara nasza słyszy wołanie idące w krzyża, bo stamtąd woła do nas ukrzyżowana miłość Chrystusa. Woła głośno i wyraźnie. Dzwony, które wzywają nas w niedzielę na Mszę świętą, przekazują nam przez wieki to wołanie i przypominają, że Jezus Chrystus, Bóg-Człowiek, wylał swoją krew za nas i przez to objawił nam swoją miłość.
Są ludzie, którzy idą na Mszę na głos dzwonu, ale są i tacy, którzy idą na głos "wołania krwi".


niedziela, 9 sierpnia 2020

Błogosławiona przez Krzyż

Dyskretnie spoza niedzielnego świętowania Zmartwychwstania wygląda dzisiaj święto Teresy Benedykty od Krzyża, patronki Europy (i mojej, z bierzmowania ;) ). Chcę napisać o niej parę słów, ale wciąż tylko kasuję kolejne przetwarzane przez klawiaturę znaki. 



Benedykta to postać niezwykle wyrazista, charakterna, a w moim doświadczeniu jedna z tych świętych nie z obrazka, żywych i pełnych kolorytu.

Zwykle mówi się o niej w kontekście jej nawrócenia. Droga od dziecka wychowywanego w praktykującej żydowskiej rodzinie, przez nastolatkę zbuntowaną przeciwko religii, potem młodą intelektualistkę konsekwentnie poszukującą prawdy, aż do decyzji o Chrzcie jest niewątpliwie niezwykła. Tylko to dopiero początek.

To, co mnie w Świętej fascynuje, to jej wewnętrzne dojrzewanie i przemiana już po nawróceniu. Ze wspomnień s. Teresy zawartych w autobiografii "Dzieje pewnej żydowskiej rodziny" wyłania się obraz kobiety stanowczej, wręcz zasadniczej, często tak dumnej, że aż butnej. Cechuje ją ogromny idealizm i pragnienie zachowywania wysokich standardów etycznych. Wymaga konsekwencji i doskonałości we wszystkim - od spraw związanych z prowadzeniem domu po kwestie naukowe. To budziło podziw, ale i dystans, o jakim wspomina Suzanne Batzdorff, jej siostrzenica, w w książce "Ciocia Edyta. Żydowskie dziedzictwo katolickiej świętej". Jednocześnie młoda Edyta to nie tylko twarda intelektualistka. To także krucha kobieta, kryjąca pod płaszczem siły i niezależności skłonności depresyjne i rozdzierającą pustkę, której nie mogły wypełnić efekty intelektualnych dociekań.

Taka Edyta spotkała Chrystusa - a wiadomo, że łaska buduje na naturze. Duch Święty wykorzystał jej otwartość i radykalne poszukiwanie prawdy. Po nawróceniu pisze: "Co nie leżało w moich planach, leżało w planach Boga. I im częściej coś takiego mnie spotyka, tym żywsze jest we mnie przekonanie płynące z wiary, że – gdy się patrzy od strony Boga – nie ma przypadków i że całe moje życie aż do najdrobniejszych szczegółów zostało nakreślone w planach boskiej opatrzności i przed oczyma wszystko widzącego Boga prezentuje się jako doskonałe powiązanie sensu. Wtedy to zaczynam radować się na światło chwały, w którym także mnie ma się kiedyś odsłonić tajemnica tego powiązania sensu." To łaska była w życiu spoiwem, czynnikiem, który harmonizował jej dążenia i nadawał im sens.

Jednocześnie Edyta pozostała sobą. O doświadczeniu mistycznym pisała z wiarą i zachwytem, jednak wciąż językiem intelektualistki - filozofa. W jej pismach ciężko znaleźć emocjonalne opisy i wyznania, znane z dzieł św. Teresy z Lisieux. Zasadniczo nie ma też opisów niezwykłych doświadczeń mistycznych (te kwitowała jednym zdaniem: secretum meum mihi). Między wersami fenomenologicznych opisów przeżyć duchowych wyraźnie widać jej wnętrze - oblubieńczo oddane Bogu, gotowe na trudy i ciemności, z żarliwym pragnieniem kochania.

Niezwykłe jest to, jak święta złagodniała pod wpływem łaski. Z jej listów wysyłanych zza kraty Karmelu nie widać już dawnej ambicjuszki, zamęczającej swoim perfekcjonizmem siebie i innych. Siostra Benedykta owszem, pozostała radykalna i wymagająca, ale swój upór ujarzmiła wiarą w łaskę i działanie Ducha Świętego. Dzięki temu w jej korespondencji coraz wyraźniej widać Jego owoce - autorka ujawnia łagodne, życzliwe oblicze, bez dawnej zaciętości.

Mówi się, że św. Teresa Benedykta od Krzyża jako patronka Europy wskazuje na konieczność pojednania między narodami i religiami. To prawda. Sądzę jednak, że to przede wszystkim patronka poszukiwania Prawdy w świecie ponowoczesnym. Patronka osób gnanych trendem za samorozwojem, a pożeranych przez wewnętrzny głód. Bliska i wspierająca w dążeniu do szczerości wobec siebie i Boga.



I jeszcze parę Jej myśli, na zachętę.


"Oddać się w miłości i stać się całkowicie własnością kogoś innego i zarazem całkowicie go posiadać - oto najgłębsze pragnienie kobiecego serca. W tym streszcza się i zawiera dążenie do tego, co najbardziej osobiste, a obejmujące zarazem całość, rys specyficznie kobiecy. Tam, gdzie takie oddanie dokonuje się w odniesieniu do człowieka, może ono stać się przewrotnością: wydaniem się na łup, zakuciem w kajdany i nie usprawiedliwionym roszczeniem, którego żaden człowiek spełnić nie może. Tylko Bóg może przyjąć takie oddanie i tylko Bóg może dać się w darze tak, że napełni sobą całą ludzką istotę, nie tracąc nic z samego siebie."


"Najbardziej wewnętrzna zasadą formy (Formprinzip) duszy kobiecej jest miłość, tak jak miłość tryskająca z Serca Bożego. Swój zasadniczy kształt dusza kobieca osiąga w najściślejszym zjednoczeniu z Sercem Bożym w życiu eucharystycznym i liturgicznym."


"Ponad drogą poznania filozoficznego jest droga wiary. Daje nam ona zupełnie szczególną bliskość Boga miłującego i miłosiernego oraz obdarza taką pewnością, jakiej nie może udzielić nam żadne poznanie naturalne. Należy jednak pamiętać, że i droga wiary jest drogą ciemną."